W skrócie
- System FACES wskazał Roberta Dillona jako możliwe dopasowanie do mężczyzny widocznego na nagraniu z restauracji McDonald’s w Jacksonville Beach.
- Dillon mieszkał pięć godzin jazdy od tego miejsca i utrzymuje, że nigdy wcześniej nie był w tym mieście.
- Policja zatrzymała go w 2024 roku, a po wycofaniu zarzutów mężczyzna pozwał kilka agencji odpowiedzialnych za śledztwo.
Dlaczego to ważne?
Rozpoznawanie twarzy może pomóc policji zawęzić krąg podejrzanych, ale nie powinno zastępować zwykłego śledztwa. W tej sprawie system wskazał trop, któremu przeczyły miejsce zamieszkania Dillona, dane z kamer i relacja pracownicy restauracji. ACLU podaje, że to jeden z co najmniej 15 znanych przypadków błędnych zatrzymań w USA związanych z użyciem technologii rozpoznawania twarzy.
W tym tekście
AI wskazała „93 proc. podobieństwa”
Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 roku w restauracji McDonald’s w Jacksonville Beach na Florydzie. Według śledczych nieznany mężczyzna miał kilkukrotnie próbować namówić dziewczynkę, by wyszła z nim z lokalu. Dziecko odmówiło, zawołało matkę, a mężczyzna opuścił restaurację przed przyjazdem policji.
Funkcjonariusze mieli do dyspozycji słabej jakości nagranie z monitoringu. Zdjęcia podejrzanego przesłano więc do systemu FACES, czyli używanej przez służby na Florydzie bazy rozpoznawania twarzy. System zwrócił nazwisko Roberta Dillona i wynik opisany w notatkach śledczych jako „93 proc. podobieństwa cech twarzy”.
Taki wynik nie oznacza jednak, że program był w 93 proc. pewny, że na nagraniu jest właśnie Dillon. To wskaźnik podobieństwa między obrazami, a nie dowód tożsamości. System FACES porównuje przesłane zdjęcie z bazą zdjęć z praw jazdy i policyjnych kartotek, a następnie zwraca listę możliwych dopasowań.
Mieszkał pięć godzin jazdy od miejsca zdarzenia
Robert Dillon mieszkał w Fort Myers, ponad 500 kilometrów od Jacksonville Beach. Według pozwu nigdy wcześniej nie był w mieście, w którym doszło do zdarzenia.
Śledczy mieli także sprawdzić dane z kamer odczytujących tablice rejestracyjne dwóch samochodów należących do Dillona. Żaden z tych pojazdów nie pojawił się w pobliżu restauracji ani w całym hrabstwie w dniach poprzedzających zdarzenie.
To nie był jedyny sygnał, że policja mogła szukać niewłaściwej osoby. Pracownica McDonald’s miała powiedzieć śledczym, że poszukiwany mężczyzna był stałym klientem restauracji. Dillon mieszkał setki kilometrów dalej i nie znał tego miejsca.
Według pozwu informacje podważające wskazanie systemu nie znalazły się później we wniosku o nakaz zatrzymania.
Policja zatrzymała go przed domem
W lipcu 2024 roku funkcjonariusz prowadzący sprawę wystąpił o nakaz zatrzymania. Sędzia go podpisał, a w sierpniu policja przyszła po Dillona do jego domu.
Mężczyzna został zatrzymany na oczach żony i córki. Spędził noc w areszcie, a żeby wyjść za kaucją, musiał pożyczyć pieniądze i zastawić dokumenty własności swojego samochodu.
Dillon został oskarżony o próbę zwabienia dziecka. W październiku 2024 roku nie przyznał się do winy, a kilka tygodni później prokuratura wycofała zarzuty.
Według pozwu skutki zatrzymania zostały z nim na długo. Jego zdjęcie policyjne przez wiele miesięcy było dostępne w internecie, a podczas trwającej sprawy stracił część dochodów z pracy przy połowie krabów.
Pozew przeciw policji za błędne rozpoznanie twarzy
10 czerwca 2026 roku ACLU oraz ACLU of Florida złożyły pozew w imieniu Dillona. Mężczyzna pozywa Jacksonville Beach Police Department, Jacksonville Sheriff’s Office, Pinellas County Sheriff’s Office oraz dwóch funkcjonariuszy związanych ze sprawą.
Pozew dotyczy nie tylko błędnego wskazania przez system. Główne pytanie brzmi, czy policja potraktowała wynik z algorytmu jako wystarczający dowód, zamiast sprawdzić, czy rzeczywiście pasuje on do pozostałych faktów.
Biuro szeryfa Jacksonville odmówiło szczegółowego komentarza ze względu na toczące się postępowanie. Wcześniej szeryf T.K. Waters mówił lokalnym mediom, że samo wskazanie przez system rozpoznawania twarzy nie powinno być wystarczającą podstawą do zatrzymania człowieka.
