Aktualności

Antonio Guterres uderza w gigantów AI. „Pokażcie, ile naprawdę kosztuje wasza rewolucja”

Boom na sztuczną inteligencję ma swoją cenę, a ONZ chce, by technologiczni giganci wreszcie ją pokazali. Antonio Guterres zażądał od firm AI ujawnienia, ile energii, wody i terenów pochłaniają centra danych napędzające ich systemy. „Koniec ukrytych kosztów” – powiedział sekretarz generalny ONZ, domagając się pełnego rachunku za rozwój tej technologii.

António Guterres przemawia na scenie, wykonując gest uniesioną dłonią. Sekretarz generalny ONZ ma na sobie ciemną marynarkę i białą koszulę, a w tle widać zielono-fioletowe oświetlenie konferencyjne.
Sekretarz generalny ONZ wezwał firmy AI do ujawniania danych o zużyciu energii, wody i gruntów przez centra danych. Fot. Seb Daly / Web Summit via Sportsfile, Wikimedia Commons

W skrócie

  • Antonio Guterres ogłosił propozycję AI Environmental Transparency Initiative.
  • ONZ chce, by największe firmy AI ujawniały ślad węglowy, wodny i związany z wykorzystaniem ziemi.
  • Guterres wezwał firmy do zasilania wszystkich centrów danych energią odnawialną do 2030 roku.

Dlaczego to ważne?

Rozwój AI przestaje być wyłącznie tematem nowych modeli i chatbotów, bo coraz mocniej zależy od fizycznej infrastruktury: centrów danych, energii, wody i sieci przesyłowych. Apel ONZ nie tworzy jeszcze obowiązku prawnego, ale zwiększa presję, by firmy technologiczne pokazały konkretne dane o kosztach środowiskowych swoich systemów, zamiast ograniczać się do ogólnych deklaracji o „zielonej” transformacji.

W tym tekście

Podczas London Climate Action Week sekretarz generalny ONZ ogłosił propozycję stworzenia AI Environmental Transparency Initiative. W jej ramach największe firmy AI miałyby mierzyć i publicznie ujawniać pełny środowiskowy koszt swoich systemów, a także zobowiązać się do zasilania wszystkich centrów danych energią odnawialną do 2030 roku.

„AI jest głodna ziemi, wody i energii”

Guterres nie mówił o problemie językiem ostrożnych, korporacyjnych deklaracji. Wprost wskazał, że rozwój AI ma realną cenę, którą coraz częściej ponoszą nie firmy technologiczne, lecz mieszkańcy miejsc, gdzie powstaje infrastruktura.

„Sztuczna inteligencja może przyspieszyć rozwiązania klimatyczne. Może pomagać leczyć choroby, zmieniać edukację i umożliwiać ludzkości mierzenie się z wyzwaniami, które kiedyś wydawały się poza naszym zasięgiem. Musimy wykorzystać ten potencjał. Ale AI jest również głodna ziemi, wody i energii”.

Zauważył również, że „centra danych, które stoją za AI, już teraz zużywają więcej elektryczności niż większość państw. Do 2030 roku mogą potrzebować więcej energii niż wszystkie kraje poza pięcioma największymi, a także takiej ilości wody, która przez cały rok mogłaby zaspokoić podstawowe potrzeby wszystkich 1,3 miliarda mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej”.

„Społeczności są pozostawiane w niewiedzy”

Guterres podkreślił, że problem nie kończy się na globalnych wykresach zużycia energii. Centra danych powstają w konkretnych miejscach, wykorzystują lokalne sieci energetyczne, wymagają dostępu do wody i zajmują duże tereny.

„Zajmują również ziemię, często w miejscach, które widzą niewiele korzyści. Mimo tych oczywistych problemów społeczności są często pozostawiane w niewiedzy, jeśli chodzi o wpływ środowiskowy infrastruktury rosnącej wokół nich”.

To właśnie dlatego ONZ chce, by firmy nie ograniczały się do ogólnych haseł o neutralności klimatycznej, inwestycjach w zieloną energię czy poprawie efektywności. Guterres podkreślił, że domaga się danych, które pozwolą sprawdzić rzeczywisty koszt działania systemów AI.

„Proponuję dziś Inicjatywę Przejrzystości Środowiskowej AI. Wzywam każdą dużą firmę AI, by mierzyła i publicznie ujawniała pełny wpływ środowiskowy swoich systemów: ślad węglowy, wodny i związany z wykorzystaniem ziemi. Wzywam je także, by zobowiązały się do zasilania każdego centrum danych energią odnawialną do 2030 roku”.

„Koniec ukrytych kosztów”

Najmocniejszy fragment wystąpienia padł po przedstawieniu tej propozycji. Guterres nie mówił już o zachętach ani dobrych praktykach, lecz o kosztach, które branża AI ukrywa lub rozprasza w raportach, lokalnych inwestycjach i rachunkach za energię.

„Koniec ukrytych kosztów. Koniec przerzucania ciężaru na tych, którzy najmniej mogą go udźwignąć. Czas się ujawnić”.

Sekretarz generalny ONZ podsumował to jednym zdaniem, które właściwie streszcza całą jego krytykę wobec boomu AI.

„Jeśli AI ma pomóc budować lepszą przyszłość, musi uczciwie powiedzieć, ile kosztuje nas już teraz”.

Centra danych coraz większym problemem dla energetyki

Presja ONZ pojawia się w momencie, gdy zapotrzebowanie centrów danych na energię szybko rośnie. Według danych przywołanych przez Associated Press obiekty potrzebne do rozwoju AI odpowiadały za około 1,5 proc. globalnego zużycia energii elektrycznej w 2025 roku, a do 2030 roku udział ten ma zbliżyć się do 3 proc.

Problemem jest także sposób zasilania infrastruktury. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej przytoczonych przez AP około 30 proc. energii zużywanej globalnie przez centra danych pochodzi z węgla, 27 proc. z odnawialnych źródeł energii, 26 proc. z gazu ziemnego, a 15 proc. z energetyki jądrowej.

To oznacza, że deklaracje firm technologicznych o inwestowaniu w czystą energię nie rozwiązują automatycznie problemu. Tempo budowy serwerowni i wdrażania nowych modeli AI może wyprzedzać rozwój zielonej infrastruktury, a lokalne społeczności zostają z pytaniem, kto zapłaci za rozbudowę sieci, większe zużycie wody i presję na zasoby.

Werdykt AIHub24

Guterres ma rację. Firmy AI sprzedają dziś wizję przyszłości, ale za tą wizją stoją konkretne rachunki za prąd, wodę i kolejne hektary pod serwerownie. Nie chodzi o zatrzymanie rozwoju technologii ani o straszenie ludzi chatbotami. Chodzi o prostą zasadę: skoro giganty zarabiają na AI miliardy, niech wreszcie pokażą, ile naprawdę kosztuje jej utrzymanie i kto płaci za to na miejscu.