Dlaczego to ważne?
AI przestaje być tylko narzędziem do pracy, pisania tekstów czy tworzenia grafik. Wchodzi w najbardziej osobiste momenty życia: żałobę, rodzinne konflikty, poczucie winy i potrzebę pożegnania.
W tym tekście
Ojciec nie chciał oglądać filmu. Potem zobaczył zmarłego ojca
Associated Press opisuje historię 28-letniego Lee Geon Hui z Korei Południowej. Mężczyzna chciał przygotować prezent dla swojego ojca, który samotnie go wychowywał. Zamówił więc w seulskiej firmie Vaice krótki film z cyfrową wersją swojego zmarłego dziadka.
Lee nigdy nie poznał dziadka. Mężczyzna zginął w wypadku samochodowym przed narodzinami wnuka. Mimo to 28-latek sam napisał scenariusz wypowiedzi, którą w nagraniu miała wygłosić wygenerowana przez AI postać.
W filmie cyfrowy dziadek zwracał się do syna, nazywał go swoim najcenniejszym dzieckiem i przepraszał za sprawy z przeszłości. Chodziło między innymi o zmuszanie go w dzieciństwie do pracy na rodzinnej farmie oraz sprzeciw wobec jego decyzji, by zostać fryzjerem. Ojciec Lee początkowo nie chciał oglądać nagrania. Gdy w końcu je zobaczył, rozpłakał się.
Rodziny same piszą zmarłym słowa
Najbardziej niezwykłe w tej usłudze jest to, że AI nie odtwarza prawdziwej wypowiedzi zmarłej osoby. Scenariusz przygotowują żyjący członkowie rodziny. To oni decydują, czy zmarły ma przeprosić, wyznać miłość, podziękować albo powiedzieć coś, czego nigdy nie zdążył powiedzieć za życia.
Lee tłumaczył, że napisał słowa dziadka tak, jak wyobrażał sobie, że ten chciałby przemówić do swojego syna. W praktyce oznacza to, że technologia pozwala rodzinom tworzyć pożegnania, które nigdy naprawdę się nie wydarzyły.
Wystarczy kilka zdjęć i próbka głosu
Firma Vaice tworzy krótkie, symulowane nagrania zmarłych osób na podstawie kilku fotografii, próbek głosu i scenariusza. Podstawowy film trwa od trzech do pięciu minut i kosztuje około 600 tys. wonów, czyli mniej więcej 390 dolarów.
Prezes firmy Jeongu Won powiedział AP, że Vaice obsługuje około 300 klientów miesięcznie. Najczęściej są to osoby w wieku 40 i 50 lat, które zamawiają filmy ze zmarłymi rodzicami. Nagrania bywają później pokazywane podczas rodzinnych rytuałów pamięci i ważnych świąt.
Cyfrowi zmarli stają się nowym biznesem
Vaice nie jest jedyną firmą działającą w tym obszarze. Associated Press opisuje rosnącą liczbę południowokoreańskich startupów, które oferują podobne usługi. Technologia stała się bardziej akceptowalna także dzięki programom telewizyjnym, w których pokazywano cyfrowe wersje zmarłych piosenkarzy i aktorów.
Początkowo część klientów bała się takich nagrań. Obawiano się, że ponowne oglądanie zmarłej osoby może otworzyć ranę po stracie. Z czasem zainteresowanie zaczęło rosnąć, zwłaszcza wśród rodzin, które nie zdążyły się pożegnać albo mają poczucie, że pewne słowa nigdy nie padły.
Następny etap: rozmowy ze zmarłymi
Obecne usługi polegają głównie na tworzeniu gotowych filmów. Kolejnym krokiem są jednak griefboty, czyli interaktywne systemy pozwalające rozmawiać z cyfrową wersją zmarłej osoby.
Eksperci wskazują, że taka technologia może być emocjonalnie pomocna, ale niesie też ryzyko. Może utrudniać zaakceptowanie śmierci, zacierać granicę między wspomnieniem a symulacją i rodzić pytania o zgodę osoby, której głos i wizerunek są wykorzystywane po śmierci.
Werdykt AIHub24
To jedna z najbardziej poruszających i jednocześnie niepokojących twarzy sztucznej inteligencji. Technologia może dawać ulgę, ale może też tworzyć słowa, których zmarli nigdy nie wypowiedzieli.
