Przejdź do treści
Strona główna

Czy centra danych AI polecą w kosmos? Coraz więcej firm mówi: to nie żart

Autor admin Publikacja Aktualizacja Czas czytania 3 min

Sztuczna inteligencja rozwija się szybciej, niż świat jest w stanie ją zasilić. Modele językowe, systemy wizyjne i algorytmy uczące się na gigantycznych zbiorach danych wymagają coraz większej mocy obliczeniowej. To kosztuje dużo energii, chłodzenia i ogromne ilości wody. Już dziś centra danych odpowiadają za ponad 4% całkowitego zużycia energii w USA, a według prognoz zapotrzebowanie to wzrośnie o ponad 130% do końca dekady.

Kosmos coraz częściej pojawia się w dyskusjach o przyszłości energochłonnej infrastruktury AI. Fot. NASA
Widok Ziemi z orbity – panele słoneczne Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i planeta na tle kosmosu.

W skrócie:

• Energia i chłodzenie są dziś największym hamulcem rozwoju AI – centra danych zużywają coraz więcej prądu, wody i miejsca, a sieci energetyczne oraz regulacje nie nadążają za tempem wzrostu modeli sztucznej inteligencji.

• Kosmos przestaje być science fiction, a staje się realną opcją infrastrukturalną – firmy takie jak Starcloud, Aetherflux czy Google testują orbitalne systemy obliczeniowe, licząc na stały dostęp do energii słonecznej i naturalne chłodzenie bez użycia wody.

• To nie rewolucja „na jutro”, lecz długoterminowe uzupełnienie Ziemi – kosmiczne centra danych nie zastąpią klasycznych data center, ale mogą przejąć najbardziej energochłonne obliczenia AI i krytyczne magazynowanie danych w perspektywie lat 30.

AI zjada energię szybciej, niż nadąża infrastruktura

Jak zauważa Jeffrey Kluger, autor tekstu w magazynie „TIME”, „centra danych są gorące. Dosłownie”. Pojedynczy kampus data center potrafi generować nawet 100 megawatów ciepła odpadowego – ilość wystarczającą do zasilenia około 100 tysięcy domów. Problemem nie jest jednak tylko prąd.

Chłodzenie największych obiektów opiera się głównie na wodzie, której zużycie sięga milionów litrów dziennie.

Według Environmental Energy and Study Institute aż 56% energii wykorzystywanej przez centra danych nadal pochodzi z paliw kopalnych, co czyni je jednym z cichych, ale rosnących obciążeń klimatycznych.

Gdy Ziemia przestaje wystarczać

To właśnie w tym miejscu pojawia się pomysł, który jeszcze kilka lat temu brzmiał jak fantazja: wyniesienie najbardziej energochłonnych elementów infrastruktury AI w kosmos.

PRZECZYTAJ TAKŻE: ONZ stawia na atom w erze AI. „Bez stabilnej energii silnik przyszłości jest bezużyteczny”

W tekście opublikowanym przez World Economic Forum Philip Johnston, współzałożyciel i CEO startupu Starcloud, przekonuje, że Ziemia zaczyna być wąskim gardłem.

Jego zdaniem „kosmos oferuje naturalne środowisko dla wysokowydajnych i zrównoważonych obliczeń” – głównie dzięki niemal stałemu dostępowi do energii słonecznej oraz możliwości pasywnego oddawania ciepła w próżnię.

Pierwsze testy i ambitne plany

Starcloud nie poprzestaje na deklaracjach. W listopadzie 2025 roku firma wyniosła na orbitę pierwszy testowy satelita z systemami obliczeniowymi AI. Został on umieszczony na tzw. orbicie dawn–dusk sun-synchronous, która pozwala utrzymać niemal ciągłe nasłonecznienie.

To kluczowe, bo – jak podkreśla Johnston – „baterie są jednym z największych kosztów w projektach opartych na energii słonecznej”, a taka orbita pozwala w dużej mierze je wyeliminować.

W dłuższej perspektywie Starcloud zakłada budowę orbitalnej struktury o wymiarach 4 na 4 kilometry, złożonej z setek modułów obliczeniowych i ogromnych skrzydeł solarnych. Według firmy jeden taki obiekt mógłby zastąpić nawet 50 dużych centrów danych na Ziemi.

Jednocześnie sam Johnston studzi emocje: „jeśli mam odpowiedzieć szczerze – przez długi czas nie będziemy dokować żadnych modułów”.

Nie tylko startupy. Google też patrzy w kosmos

Starcloud nie jest jedynym graczem myślącym w ten sposób. Aetherflux, firma założona przez Baiju Bhatta, wychodzi z założenia, że przesyłanie energii z kosmosu na Ziemię mija się z celem.

„Zamiast przesyłać energię na Ziemię i ponownie zamieniać ją w prąd do zasilania centrum danych, bardziej efektywnym podejściem jest umieszczenie centrum danych bezpośrednio na satelicie” – tłumaczy Bhatt.

Nad koncepcją orbitalnych klastrów obliczeniowych pracuje również Google, eksperymentując z ideą grup satelitów komunikujących się ze sobą na bardzo małych dystansach.

Uzupełnienie, nie rewolucja

Entuzjazm wobec kosmicznych data center zderza się jednak z twardą rzeczywistością: kosztami wynoszenia sprzętu na orbitę, emisjami związanymi ze startami rakiet, promieniowaniem kosmicznym i ryzykiem efektu Kesslera.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pentagon włącza tryb sci-fi. Sztuczna inteligencja ma dać USA niepokonaną armię

Wniosek płynący zarówno z analizy „TIME”, jak i tekstu WEF, jest spójny: kosmiczne centra danych nie zastąpią ziemskiej infrastruktury w przewidywalnej przyszłości. Mogą jednak stać się jej uzupełnieniem – zwłaszcza dla najbardziej energochłonnych obliczeń AI, długoterminowego przechowywania danych i systemów krytycznych.

Na razie to testy i pilotaże. Ale po raz pierwszy kosmos przestaje być tylko wizją przyszłości – a zaczyna być realnie rozważanym elementem infrastruktury.

Źródła:

As AI Grows, Should We Move Data Centers to Space? (TIME)
How data centres in space sustainably enable the AI revolution (World Economic Forum)

Udostępnij 𝕏 Facebook LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pola oznaczone * są wymagane. Twój email nie będzie publikowany. Chronione przez honeypot i Google reCAPTCHA.